Tagi


Opadłam zmęczona na krzesło, które znajdowało się najbliżej mnie, a obok postawiłam pięć dość ciężkich toreb z zakupami. Chuchnęłam na lekko zmarznięte dłonie i zaczęłam żałować, że nie wzięłam ze sobą swoich skórzanych rękawiczek w kremowym odcieniu. Spojrzałam na Chiko która wstawała ze swojego miejsca jednocześnie kładąc na nim część swoich zakupów.

– A ty gdzie? – zapytała spoglądając na nią. Na zaróżowionej twarzy zielonowłosej pojawił się ciepły uśmiech. Dreptała w miejscu chcąc rozgrzać nogi na które założyła jedynie cienkie rajstopy, krótką spódniczkę i dość wysokie koturny.

– To jest kawiarenka więc idę coś zamówić zanim nas wyrzucą za zajmowanie miejsca. Jakieś specjalne życzenia? – spytała patrząc na mnie wyczekująco, jednak w odpowiedzi pokręciłam przecząco głową.

– Tylko aby było ciepłe. – odpowiedziałam rozglądając się dookoła. Ta wzruszając ramionami ruszyła w stronę lady. Na jej twarzy od razu można było dostrzec flirciarski uśmiech gdy zobaczyła jak przystojny jest chłopak sprzedający napoje. Zachichotałam myśląc jak zakończy się jej ten podryw. Wzięłam do ręki jedną z toreb i wyjęłam sweterek w miętowym odcieniu. Był taki milutki w dotyku! Nagle ktoś usiadł na wolnym miejscu. Spojrzałam zaskoczona na granatowowłosego chłopaka. Ubrany był całkowicie na czarno. Jedynie srebrny krzyżyk wyróżniał się w jego garderobie.

– Co ty tu robisz? – zapytałam wykrzywiając usta w grymas niezadowolenia. Jakoś nie za bardzo przepadam za jego towarzystwem. Przeszedł mnie nagle zimny dreszcz, który nie wiadomo skąd się pojawił i z jakiego powodu, a nie może wiadomo .  .  .

– Czy przewodnicząca nie powinna być dla wszystkich miła? A zwłaszcza dla nowych, którzy próbują się zaaklimatyzować jednak im nie wychodzi, a gdy przychodzi ta go odtrąca i pokazuje swoją oziębłą stronę. – powiedział przejętym głosem łapiąc się za serce jakby to go naprawdę obchodziło. Zmrużyłam oczy przyglądając mu się gniewnie. Włożyłam sweterek do torby widząc jak Chiko idzie w naszym kierunku z tacą na której stały dwa kubki z których już stąd widać było ulatującą parę. Dziewczyna wolną ręką pomachała w naszą stronę jednak nie trwało to długo ponieważ taca, którą miała w drugiej dłoni zaczęła się niebezpiecznie chwiać. Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech kiedy przypomniałam sobie jak się poznałyśmy przez co kompletnie zapomniałam o tym chłopaku. Jednak ten jego świdrujący mnie wzrok przywrócił mnie na ziemię, niestety. Nagle kiedy dziewczyna usiadła uświadomiłam sobie coś.

– Jak ty się właściwie nazywasz? – zapytałam granatowłosego przechylając głowę na bok i zaczęłam szukać w głowie potrzebnej informacji zastanawiając się jednocześnie dlaczego nie mam głowy do imion. Nawet kiedy chciałam zapamiętać wszystkich uczniów z mojej klasy zajęło mi to rok. Fioletowooki spojrzał na mnie zaskoczony, a Chika zaśmiała się.

– A ty znowu z tym. Mówiłam ci zawsze żebyś zapisywała to sobie na kartce. – mówiąc to podała mi kubek z moim napojem. Chłopak uniósł brew. Czyżby myślał, że żartuję sobie z niego zadając mu to pytanie?

– Czyli ona mówiła na serio? – zapytał się patrząc na mnie z niemym szokiem. Chika pokręciła twierdząco głową biorąc do ręki naczynie wypełnione kakaem. Nagle do głowy przyszło mi jak nazywa się ten natręt. Naprawdę złego licho nie weźmie, a jeżeli się pomyli to zaraz oddaje . . . Poprawiłam spinkę na włosach, która miała kształt śnieżynki, po czym dmuchając na początku upiłam kilka łyków napoju.

– Wiecie co ja chyba muszę już iść. – mruknęłam gdy opróżniłam pojemnik niemal do dna. Chiko spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem zbitego szczeniaka.

– Proszę, zostań! – powiedziała przeciągając każdą samogłoskę.  Czasami naprawdę robiła się uciążliwa. Pokręciłam przecząco głową. Wyciągnęłam ręce po swoje zakupy jednak Ikuto mnie uprzedził.

– Odprowadzę cię w końcu mam po drodze. – uśmiechną się złośliwie w moim kierunku. Mi natomiast przypomniała się sytuacja jaka miała niedawno miejsce gdy chłopak także zaproponował, że odprowadzi mnie bo miał po grodze.

– Sama dam sobie radę. – powiedziałam lekko podniesionym głosem jednak nie na tyle by zwrócić czyjąś uwagę. O nie, już nigdy więcej nie pozwolę, aby ON MNIE odprowadzał.

– A zgodzisz się jeżeli będę cicho jak mysz pod miotłą?

– NIE.

– Mitsuki bo inaczej pójdziemy jeszcze raz na zakupy. – wtrąciła Chiko-chan, a w jej oczach można było dostrzec niebezpieczne błyski, aż dreszcz mnie przeszedł.

– Bierzesz wszystko i ani słowa przez całą drogę. – powiedziawszy to wzięłam dwie pozostałe torby po czym wręczyłam je chłopakowi.

♦ ♦ ♦

Szliśmy środkiem chodnika, a ludzie, których mijaliśmy przyglądali się nam. Gdy myśleli, że ich nie zauważę zaczęli się delikatnie chichrać. Ciężko westchnęłam. W końcu nie podejdę do tych ludzi i nie wbiję im do tych łbów, że NIE „LUBIMY” SIĘ! Chłopak najwyraźniej przeczuł mój zamiar kolejnej próby odebrania mu chociaż jednej torby z ubraniami.

– Dlaczego jesteś taka wkurzona? – zapytał przyglądając mi się. No cóż, poczułam się trochę niezręcznie gdy tak na mnie patrzył.

– Nie słyszysz co mówią ci ludzie? – zapytałam chowając dłonie do kieszeni. Odruchowo spojrzałam na jego, które przybrały lekką barwę różowego zapewne z zimna.  – Na pewno nie mogę chociaż jednej torby ponieść? – jęknęłam. Naprawdę nie mogę znieść kiedy ktoś robi coś za mnie, a ja zostaję z niczym.

– Słyszę no i co z tego? Myślałem, że jako córka gwiazdy przyzwyczaiłaś się do tego. – słysząc jego słowa cała moja irytacja ulotniła się nie pozostawiając niczego. W głowie nie wiadomo dlaczego pojawiło mi się wspomnienie w bibliotece.

________________________________

Miałam wtedy dwanaście lat i jak dla każdej dziewczyny dość ważną rolę w życiu grali znajomi. Zdarzenie to miało miejsce w szkolnej bibliotece. Chciałam wypożyczyć lekturę, którą nauczycielka zadała na poprzedniej lekcji. Schyliłam się by z ostatniej od góry półki wziąć książkę. Już miałam wstać gdy nagle usłyszałam głos jednej z moich przyjaciółek. Już chciałam do niej podejść jednak coś wewnątrz mnie kazało mi pozostać na miejscu i siedzieć cicho.

– Mam nadzieję, że jutro przyjdziesz na moje urodziny.

– Jak bym mogła przepuścić taką okazję? Ciekaw czy Mitsuki przyjdzie . . .

– Na pewno w końcu musi przynieść mi jakiś fajny prezent.  – ta druga zachichotała.

– Racja skoro ma tak bogatego ojca to warto się z nią zadawać. – obie zachichotały wychodząc z pomieszczenia. Po moim policzku spłynęła łza, jednak szybko ją wytarłam. Z ust znikł uśmiech, który wcześniej widniał na mojej twarzy. Zaśmiałam się z własnej głupoty. W końcu dlaczego byłam tak lubiana? Nagle sobie to wszystko uświadomiłam. Ja nie byłam lubiana, ja byłam wykorzystywana. 

________________________________

Nagle poczułam jak ktoś Ikuto trzęsie mnie ramieniem chcąc bym bym wróciła na ziemię.  Zamrugałam kilka razy patrząc na niego chcąc pozbyć się obrazów przeszłości, które ciągle gdzieś mi się jeszcze pojawiały.

– Do czegoś takiego nie można się przyzwyczaić. – mruknęłam spychając jego dłoń z ramienia. Spojrzałam za niego. Znajdowaliśmy się już przed moim domem. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to brak samochodu rodziców, co oznacza iż nie wrócili jeszcze.

Na krótką chwilę przyjrzałam się krytycznie chłopakowi zastanawiając się czy zaprosić go do domu w podziękowaniu za noszenie toreb . . .

Reklamy