Uczymy się na własnych błędach. Jednak co się stanie jeżeli zostanie skrzywdzona wtedy niewinna istota? Po prostu udajemy, że nic się nie stało i próbujemy o tym zapomnieć uśmiercając nasze sumienie.

 

Pośpiesznie zapinał guziki białej koszuli, co chwila myląc dziurki. Jego dłonie drżały kiedy zakładał skórzaną kurtkę. Po raz ostatni spojrzał na złotowłosą pogrążoną we śnie. W jego oczach zaczęły zbierać się łzy gdy widział jej bladą twarz, przymknięte oczy i jej różowe usta delikatnie rozchylone. Potrząsną głową chcąc wyrzucić ten obraz z pamięci i wyszedł. Z każdym kolejnym krokiem jego serce rozrywało się na kawałki, które uciekały z podmuchem wiatru. Mróz szczypał mu policzki, które przyozdobiły się szkarłatną barwą. Tak bardzo różniącą się od uczuć, które nim w tej chwili targały.Wiedział, że nie powinien tu być jednak nie mógł znieść tylu lat rozłąki. Kto by przypuszczał, że do tego dojdzie? Na pewno nie on. Gdyby tylko wiedział ile osób tym skrzywdzi…

∅ ∅ ∅

       Kilkanaście lat później . . .

  Siedziałam na parapecie wpatrując się w rozgwieżdżone niebo. Tysiące gwiazd mrugało zaczepnie w moją stronę. Zacisnęłam mocniej szczękę, a po moim policzku spłynęła łza. Tak bardzo im zazdrościłam tej niezależności i przede wszystkim – wolności. Westchnęłam kiedy usłyszałam jak Usagi-san woła mnie na kolację. Niechętnie zeszłam z parapetu po czym mozolnym krokiem ruszyłam na duł. Gdy znalazłam się w kuchni, bez słowa usiadłam na swoim miejscu.

– Czy mówiłam już wam, że nauczyciele postanowili na koniec roku zrobić przedstawienie i połączyć w nim wszystkie klasy? – westchnęłam w duchu słysząc piskliwy głos różowowłosej dziewczyny. Przeszedł mnie niemal dreszcz od jej przesłodzonego głosiku.

– Naprawdę? Mitsuki-chan dlaczego wcześniej nic nie powiedziałaś? – zapytała kobieta siedząca obok mnie.   Fuknęłam w odpowiedzi po czym z talerzem wyszłam z pokoju. Nie zamierzam jeść przy jednym stole z ludźmi którzy mnie nie słuchają. Czułam jak Mamoru odprowadza mnie wzrokiem swoich zimnych oczu. Wykrzywiłam usta w kwaśnym grymasie wchodząc po schodach na górę. Weszłam do swojego pokoju zatrzaskując drzwi po czym zamknęłam je na klucz. W końcu nigdy nic nie wiadomo, prawda?

 

∅ ∅ ∅

Planeta Pachnących Oliwek . . .

Siedziałem w swoim pokoju nie mogąc uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałem od Ami. W mojej głowie huczało, a dusza niemal uchodziła ze mnie. Nawet nie wiedziałem jak mam się zachować teraz, a co dopiero mówić o tym jak powrócę na Ziemię. Zagryzłem dolną wargę zastanawiając się jak powiedzieć chłopakom, że tam wracam. Może jednak już się tego domyślili? Drzwi do mojej komnaty otworzyły się. Zza dzwi widać było wychyloną twarz Yatena oraz Taikiego.

– To kiedy wracamy? – zapytał szatyn z delikatnym uśmiechem na twarzy, a na mojej własnej pojawił się wyraz nieopisanej ulgi.

____________

Taka mała informacja przed rozdziałem. U mnie There Stars od razu są wojownikami.  

 

Reklamy