Tagi


Jedna osoba dwie dusze, jedna pokutuje za grzech innych druga buntuje …

♦ ♦ ♦ 

Usiadłam na łóżku spoglądając przez okno na migoczące gwiazdy. Z westchnięciem spojrzałam na zegarek, który wskazywał że jest po 21. Niechętnie położyłam się jednak mój wzrok nadal skupiony był na migoczących światłach.

-Magia i potęga gwiazd zawsze będzie dla nas tajemnicą.- usłyszałam głos za sobą od razu rozpoznałam Raito.

Masz rację.- szepnęłam ziewając. Nie chciałam iść jeszcze spać, miałam tyle pytań do niej. Niestety sen brał nade mną przewagę aż w końcu poddałam się.

♦ ♦  

Obudził mnie uporczywy dźwięk budzika. Niestety, a miałam taki piękny sen… przeciągnęłam się leniwie na łóżku ziewając. Spojrzałam na szafkę nocną. Przeraziłam się kiedy zobaczyłam – BROSZKĘ! Czyli to jednak nie był sen, może to nawet dobrze… Spojrzałam zaspanym wzrokiem na śpiącą jeszcze kotkę, uśmiechnęłam się. Powoli wstałam z łóżka, nie wiem dlaczego, ale mam dziwne uczucie że o czymś zapomniałam, ale pewnie mi się wydaje. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej mundurek szkolny i najciszej jak tylko umiałam wyszłam z pokoju. Od razu pobiegłam do łazienki. Spojrzałam w lustro, nie wyglądałam najlepiej w końcu miałam lekko podkrążone oczy. Z głębokim westchnięciem zaczęłam się myć. Kiedy wyszłam z łazienki, byłam ubrana już w szkolny mundurek wróciłam do pokoju gdzie czekała na mnie już Raito.

-Już nie śpisz?- zapytałam biorąc teczkę z książkami. Podeszłam do biurka by wziąć wszystkie materiały przygotowywane od miesiąca.

-Obudziłam się, kiedy wyszłaś z pokoju.- odpowiedziała kotka podchodząc do mnie, dziwnie mi się przyglądając.

-Coś nie tak? Mam resztki pasty na twarzy?- zapytałam spoglądając na nią. Jednak kotka tylko pokręciła przecząco głową.

-Nie, tylko mam pytanie. Czy…- przerwała. Tak jakby nie wiedząc co ma powiedzieć.

-Czy?

-Wyczułaś coś dziwnego?- dokończyła, spoglądając na zamknięte okno. Nie wiem o co dokładniej jej chodziło, ponieważ cały wczorajszy dzień był dla mnie „dziwny”. Już miałam jej odpowiedzieć, kiedy usłyszałam jak zaburczał jej brzuch, co wywołało u mnie śmiech. Natomiast kotka zapłonęła szkarłatem. Zakryłam dłonią usta by się opanować.

-Nie śmiej się ze mnie.- usłyszałam jej speszony głos. Jednak musiało minąć kilkanaście sekund zanim zdołałam się opanować.

-Przeprasza. Po prostu to tak zabawnie zabrzmiało. Zaraz ci coś przyniosę.- powiedziałam kierując się w stronę drzwi. Zbiegłam szybko ze schodów na dół prosto do kuchni. Weszłam do pustego pomieszczenia, rozejrzałam się dookoła, myśląc co mogę jej przynieść. No tak, MLEKO! Podeszłam do lodówki i wyjęłam pełen karton. Opakowanie nie było zimne więc zawartość też nie powinna.

 ♦ ♦ ♦ 

Wskoczyłam na krzesło, a następnie na biurko. Obok mnie leżał zeszyt, z ciekawości otworzyłam go. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to pięknie i starannie napisane wyrazy. Po przeczytaniu kilku wyrazów takich jak balony czy wstążki zorientowałam się że jest to list na jakąś imprezę. Przewróciłam kolejną kartkę, był na niej rysunek, zamarłam kiedy go zobaczyłam, a wspomnienia powróciły z podwojoną siłą niż wczoraj, gdy zobaczyłam jak Mitsuki zmienia się w Sailor Zaphir. Drzwi otworzyły się, a ja spojrzałam w ich stronę. Kiedy zauważyłam miskę mleka w mgnieniu oka znalazłam się przy mniej, mrucząc cicho z zadowolenia. Zauważyłam jak dziewczyna z rogalem w buzi pakuje książki do teczki, zauważyłam jak wkłada do niej nawet spory plik kartek. Kiedy skończyłam pić zobaczyłam jak Mitsuki podchodzi do drzwi.

-Ja muszę już iść do szkoły. Tylko pamiętaj rodzice nie mogą cię zobaczyć. Otworzyłam ci okno że byś czasem mogła wyjść.- powiedziała wychodząc z pokoju i zamykając za sobą drzwi.

-Arigatō- szepnęłam jednak jej już nie było.

♦ ♦ 

Ulice Tokio nawet o tej wczesnej godzinie były zatłoczone po krawężniki. Jedni śpieszyli się do pracy, drudzy do sklepów, jednak do żadnej z tych grup nie należała czarnowłosa szesnastolatka. Dziewczyna szła zamyślona patrząc na niebo, które przysłonięte było ciemnymi chmurami, które zapewne były zapowiedzią deszczu. W duchu zaczęła żałować że nie wzięła z sobą parasolki. Z głębokim westchnięciem ruszyła przed siebie.

A jeszcze przedwczoraj byłam zwykłą nastolatką.– pomyślała przyglądając się broszce. Po kilkunastu minutach znalazła się w szkolnym budynku. Szybko zmieniła buty. Po drodze do pokoju rady uczniowskiej przywitała się ze znajomymi, przyjaciółmi i nauczycielami, z niektórymi nawet rozmawiała o wielkim wydarzeniu jakie mało być pod koniec miesiąca. Weszła do pokoju Rady Uczniowskiej.

-Dzień dobry Chika-chan.- przywitała się z siedzącą przy ławce zielonowłosej dziewczynie. Ta Spojrzała na nią spod kartek papieru, a na jej twarzy pojawił się piękny uśmiech.

-Dzień dobry Mi-chan.- odpowiedziała, poprawiając sobie okulary i znowu zagrzebując się w stercie papierów. Mitsuki spojrzała na swoje miejsce, to samo od trzech lat. Spojrzała na kilka kolumn kartek, które musiały pojawiać się i mnożyć podczas jej nieobecności. Z cichym westchnieniem usiadła, wzięła do ręki długopis i zaczęła na nich coś zapisywać. Po kilkunastu minutach żmudnego zajęcia, usłyszała jak ktoś przysiada się do jej ławki.

-Pomogę ci.- usłyszała czyjś głos.

Tylko nie ty…

-Nie musisz.- powiedziała wyrywając mu papier z rąk i odkładając kartki na poprzednie miejsce. Obrzuciła go lodowatym spojrzeniem jednak szatyn nie zraził się tym, wręcz przeciwnie…

-Lodowata i jak zawsze zniewalająca.- podparł rękoma głowę przyglądając się jej. Dziewczyna zwinęła ręce w pięści, zrobiła kilka głębokich wdechów i wydechów na uspokojenie.

-Po co tu przyszłeś? – zapytała w miarę spokojnie. Kątem oka zobaczyła jak jej koleżanka wychodzi z pomieszczenia, nie chcąc pewnie być świadkiem kolejnej ich awantury.

– Pewnie wiesz, lub nie że…

-Do rzeczy.- warknęła przerywając mu i jednocześnie pośpieszając. Spojrzała na zegarek, który wskazywał że za kwadrans będzie godzina ósma.

-Pójdź ze mną na Księżycowy Ball.- jego głos był, całkowicie poważny, jednak Mitsuki uznała to za żart, ponieważ wybuchnęła głośnym śmiechem. Był on tak głośny iż złapała się za brzuch, który zaczynał ją boleć. Uspokoiła się dopiero po kilkunastu sekundach, zobaczywszy nadal poważny wyraz twarzy chłopaka.

-To żart co nie?- zapytała przyglądając się mu. Jednak gdzieś w głębi swojej świadomości przeczuwała że…

-Mówię poważnie. No bo wiesz, ja jestem popularny i ty też więc się wszystko zgra.- powiedział jakby od niechcenia, jednak tak naprawdę zależało mu na tym, zależało by zbliżyć się do niej… Miłej, łagodnej osóbki, która potrafi pokazać charakter wojownika.

-A ja mówię nie.- odpowiedziała, wstając z krzesła. Chciała podnieść teczkę, która leżała oparta o ławkę jednak Shin był szybszy i kiedy od przedmiotu dzieliły ją milimetry, torba zniknęła jej sprzed nosa. Oburzona spojrzała na niego wściekłym spojrzeniem.

-Oddawaj.- powiedziała mrużąc powieki. Tego już było za wiele.

-Najpierw złożysz uroczyste ślubowanie że pójdziesz ze mną na bal.- pomachał jej szkolną teczką i od razu schował ją za siebie.

-Po moim trupie!- krzyknęła próbując zabrać mu swoją własność jednak jej przeciwnik wykazywał się wielką zręcznością. Jego złośliwy chichot tylko bardziej denerwował dziewczynę. Niespodziewanie oboje usłyszeli melodię wydobywającą się z tornistra dziewczyny.

-Uuuu… ktoś do ciebie dzwoni, lecz czy się dodzwoni? Oto jest pytanie.- ironia w jego głosie była tak nieznośna iż nie wytrzymała. Podeszła do niego wolnym krokiem.

-Mi-chan C… o ty robisz?- zapytał przestraszony, spojrzał panicznie w jej oczy w których zauważył jedynie żądzę zemsty. Nie wytrzymał uciekł z pomieszczenia niczym torpeda. Brunetka roześmiała się, wiedziała że to zadziała, bo w końcu zawsze działo. W tej samej chwili usłyszała jak dzwonek, zaczyna wołać uczniów na lekcje. Szybko spojrzała na wyświetlacz telefonu i zdziwiła się kiedy przeczytała mama. Nie miała jednak czasu zastanawiać się nad tym, więc szybko pobiegła w kierunku klasy. Na całe szczęście nauczycielki nie było jeszcze w klasie. Szybko usiadła w swojej ławce.

-O co chodzi?- zapytała granatowooka wypakowując książki Języka Japońskiego.

-Zapomniałaś? Dzisiaj ma przyjść ten now…

-Proszę wszystkich o ciszę!- wszyscy zamilkli usłyszawszy zimny i zdystansowany głos nauczycielki. Po jej prawej stronie stał wysoki chłopak o ciemnogranatowych włosach oraz o nietypowej fiołkowo-niebieskiej barwie oczu, które hipnotyzowały.

– Od dzisiaj mamy nowego kolegę Ikuto Tsukiyomi. Mam nadzieję że udzielicie mu wszelkiej potrzebnej pomocy. Proszę zajmij wolne miejsce. – kiedy szedł między rzędami ławek dało się słyszeć ciche westchnienia dziewczyn, oraz zauważyć mordercze spojrzenia chłopców. Mitsuki tylko westchnęła cicho, ponieważ jej obowiązkiem jako Przewodniczącej było oprowadzenie nowego po szkole i zapoznaniu go z regulaminem. Lekcja rozpoczęła się, wraz z monotonnym głosem nauczycielki, jednak dziewczyna ciągle czuła na sobie czyjś wzrok. Co jakiś czas jednak dyskretnie rozglądała się po pomieszczeniu jednak nie znalazła ani jednaj pary oczu zwróconych w jej kierunku. Kiedy lekcja miała się ku końcowi wszyscy nagle poczuli jak grunt pod ich nogami gwałtownie zaczyna się trząść, a kilka sekund później usłyszeli głośny i przerażający ryk nie podobny do niczego…

Reklamy